niedziela, 22 czerwca 2014

mój kraj, taki piękny.

   
google.pl
   Dobra, bo wstyd. Słomiany zapał level 241394783403. Przesilenie letnie. Whatever. W każdym razie. "Wielkieś mi uczyniła pustki w blogu moim, moja droga Magdaleno tym zniknieniem swoim"- jak mawiał wieszcz. Więc wracam. I znowu szastam spójnikami na początku zdania jak nienormalna. Ale nie oduczę się tego, ni ma chu* (nie wiem, czemu nie napiszę bez "*", w końcu to mój prywatny blog, ale chyba głęboko ukryta kulturalna część mnie bezwiednie wkleja te cholerne gwiazdki ("cholerne" to nie przekleństwo)). I w ten sposób zaczęłam nadużywać nawiasów. Tak bardzo dygresyjny to post. 
   W okół tyle się ostatnio dzieje. Mundialowy szał przeplatany z doniesieniami o aferze taśmowej, znajomi zawalający tablicę tym, jaka to sesja trudna i niedobra. I że czasem słońce, czasem deszcz, że zimno, a przecież pierwszy dzień lata, więc  "WTF?", jak to młodzież często poetycko zapytuje. No i mur berliński w Katowicach (podlinkuję gdzies na dole). Sprawy ważne mieszają się z błahostkami. Topimy się w tej przyprawiającej o mdłości breji bez słowa sprzeciwu. Bo co z tego, ze Brazylijczycy bojkotują mistrzostwa, kupujmy dalej tandetne gadżety mundialowe i kibicujmy (i to nawet nie naszym;D), bo stadion oszalał i meksykańska fala! A szansę na obalenie rządu przykryjmy satyrycznymi obrazkami z redakcji Wprost. Kto teraz mówi o nagraniach, jak ciekawszy jest widok mdlejącego Latkowskiego z laptopem w ręce. Media skutecznie nami manipulują, a my niczego nie zauważamy. Tak, mną też. Czuję się głupia. 
I rzygam. Tak bardzo rzygam dzisiejszą Polską. Mickiewicz by się załamał. Bo już nawet do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych się przestaje tęsknić.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz